Ponad 1500 harcerzy z ZHP i ZHR z całej Polski wzięło udział w 40. Rajdzie "Arsenał", który tradycyjnie zorganizował Hufiec ZHP Warszawa Mokotów im. Szarych Szeregów. W ten sposób harcerze świętowali 67. rocznice akcji pod Arsenałem. Ten rajd każdego roku jest największym wydarzeniem harcerskim w Polsce.
Tegoroczny rajd trwał od 26 do 28 marca i przebiegał pod hasłem "Jeśli zmienisz jeden element - zmienisz wszystko". Organizatorzy chcieli pokazać, że podejmowanie działań, nawet tych najmniejszych, może wpłynąć na życie wielu ludzi i prowadzić do zmian w wielu sferach i nazwali to powodowaniem "Efektu". Celem przygotowanych w tym roku atrakcji było właśnie zachęcenie uczestników do podejmowania odważnych i przemyślanych działań, przełamywanie stereotypów i realizowanie ambitnych pomysłów zarówno w życiu osobistym, jak i na rzecz lokalnych środowisk.
Całą sobotę wypełniła bardzo ciekawa i emocjonująca gra miejska. Wytyczono 5 tras. Na każdej z nich było 5 punktów, do których miały dotrzeć poszczególne patrole i wykonać tam wyznaczone zadanie. Na starcie patrole musiały ustalić, czy wybierają wariant marszu z ryzykiem czy bez ryzyka. Jeśli wybierały ryzyko, otrzymywały 6 kopert, z których co najmniej 3 musieli otworzyć. Koperty były wybierane losowo i mogły się tam znaleźć "niespodzianki" albo opóźniające marsz - takie jak konieczność dostarczenia komuś kwiatów pod wskazany adres lub konieczność pomocy w przeprowadzce, albo "niespodzianki" przyśpieszające, np. możliwość podwiezienia prywatnym busem lub dodatkowe minuty do limitu czasu, które zostały zapisane po prostu w kopercie. Ryzyko było więc ogromne, ale przekładało się już na starcie na dodatkowe punkty. Były też koperty z konkretnymi zadaniami. Niektóre patrole dostały np. zadanie zamiany z jakąś przypadkową osobą rajdowego ołówka na coś bardziej cennego. W tej kategorii zwyciężył bardzo cenny nóż harcerski z okresu międzywojnia, który trafi do Muzeum Harcerstwa - ale wśród zamienionych rzeczy widziałem sporo sprawnego sprzętu gospodarstwa domowego.
Wędrówka od punktu do punktu odbywała się w ściśle określonym regulaminem czasie i patrole, które ten limit przekroczyły, nie były wpuszczane na punkt, tracąc równocześnie możliwość uzyskania własnych punktów, które tam mogły być do zdobycia.
Odwiedziłem 5 takich punktów - 2 w Śródmieściu i po jednym na Mokotowie, Ursynowie i w Wilanowie. W punkcie na ASP harcerze poznawali różne techniki projektowania plakatów i sami takie plakaty projektowali. Na wydziale architektury Politechniki Warszawskiej przy ul. Koszykowej stawali się urbanistami, zmieniającymi śmiało na makiecie różne założenia funkcjonalne projektowanego osiedla. Na Mokotowie w punkcie "Strzał w 10" strzelali z łuku do tarczy pod opieką i nadzorem aktualnego mistrza świata w łucznictwie konnym, Norberta Kopczyńskiego. W sali posiedzeń plenarnych ursynowskiego ratusza debatowali nad przedstawionym im projektem uchwały podnoszącej o 50 proc. ceny biletów komunikacji miejskiej, a w Zespole Szkół im. St. Kostki-Potockiego w Wilanowie zapoznali się z problematyką osób niepełnosprawnych i poznali w praktyce tajniki gry w boccio, jedynej paraolimpijskiej dyscypliny sportowej, która nie ma swojego odpowiednika wśród dyscyplin olimpijskich. Wszystkie opisane przeze mnie punkty i zadania, jakie tam były do wykonania, zostały bardzo wysoko ocenione przez druhny i druhów, którym dane było do tych punktów dotrzeć, a rozmów z nimi przeprowadziłem kilkadziesiąt. Tylko patrol z Koła był innego zdania, twierdząc, że poprzednie "Arsenały", zwłaszcza te o tematyce historyczno-patriotycznej, były znacznie ciekawsze. - Szczególnie dwa lata temu konspiracyjno-powstańcza gra miejska w strojach z tamtej epoki, z hasłami, szyframi, kryptonimami itp. była bardzo ciekawa i niezwykle pouczająca z punktu widzenia historycznego oraz praktycznego kształtowania naszych dzisiejszych patriotycznych postaw. Było super, więc nie dziwi mnie, że trudno dziś wymyślić coś równie interesującego i wciągającego - powiedział Piotr Jakubowski dowodzący patrolem z Koła. - Ale strona organizacyjna, logistyczna, zakwaterowanie i wyżywienie jest jak zwykle na najwyższym poziomie. W tym roku nie zapomniano nawet o wegetarianach i przygotowano dla nich specjalne menu - podkreśliła jego koleżanka, druhna Martyna Komorowska. - A ja tu jestem pierwszy raz i stwierdzam, że rajd jest super i Warszawa jest super i metro macie super - emocjonowała się Magdalena Sobczyńska, inna uczestniczka patrolu z Koła.
Reporterowi "Południa" szczególnie podobała się symulacja obrad rady miejskiej w ursynowskim ratuszu w wykonaniu patrolu z Łodzi, który poznałem w metrze w drodze z Mokotowa na Ursynów. Przed "sesją" wszyscy jej uczestnicy wylosowali karteczki, na których wskazano dokładnie, za czym mają się opowiadać, za czym lobbować i jakie proponować poprawki do uchwały. Te indywidualne zadania miały do końca gry pozostać dla innych tajemnicą. Później każdy uczestnik zabierał głos z mównicy. W tej dziedzinie łódzcy harcerze, pod wodzą drużynowej Katarzyny Retkiewicz, okazali się wprost znakomici, świetnie wczuwając się w rolę miejskich rajców. Ich wystąpienia nie odbiegały poziomem od tych, które prezentują realni radni i parlamentarzyści. A podczas tych wystąpień, przy stole obrad plenarnych trwały gorączkowe próby tworzenia różnych ugrupowań, frakcji i doraźnych porozumień dla przeforsowania wspólnych interesów. Było przy tym wiele emocji, padły więc też w pewnym momencie bardzo znane słowa: "Spieprzaj, dziadu!", a że to łodzianie, nie zabrakło także: "Pan jest zerem, proszę pana". Obecnym rajcom miasta Łodzi rosną wszakże ich znakomici następcy. Punkt w ursynowskim ratuszu prowadził i przewodniczył wszystkim obradom druh Tadeusz Pieńkowski, który powiedział: - To prawdziwy cud, że udało nam się to tutaj zorganizować. Chcieliśmy tym zainteresować partyjne młodzieżówki, ale się nie dały, dlatego gorące podziękowania należą się burmistrz Urszuli Kierzkowskiej, Bogdanowi Żuberowi, zastępcy burmistrza oraz wszystkim osobom, które przyczyniły się do udostępnienia nam tej sali. A najmłodsza uczestniczka łódzkiego patrolu, dla której to był pierwszy pobyt w Warszawie powiedziała: - Warszawa jest bardzo piękna i macie fajne metro, ale nasza Łódź jest znacznie piękniejsza.
.
Wielce pouczający i emocjonujący okazał się także punkt "Niemożliwe możliwym", gdzie prezentowana była komputerowa prezentacja multimedialna przygotowana przez niepełnosprawnego harcerza Michała, podczas której pokazano, jak niepełnosprawni pokonują różne bariery i osiągają znakomite rezultaty w dziedzinie sportu, turystyki, nauki, tańca czy zwykłej komunikacji z innymi ludźmi. Po zakończeniu prezentacji dla każdego z patroli, Michał, nie korzystając z pomocy innych, wsiadał na swój wózek i grał z innymi harcerzami - jak równy z równymi - w boccio. O tajnikach tej gry mówiła fizjoterapeutka Agata Żuchowska, a całość prowadziła druhna Małgorzata Witczak. Przy tej okazji spotkałem bardzo sympatyczny patrol z Dębicy. - Jesteśmy tu każdego roku od kilku lat i zawsze jest więcej chętnych do przyjazdu na "Arsenał" niż miejsc w patrolu - stwierdziła drużynowa Justyna Kowalska. - Do Warszawy warto wracać nie tylko na rajd, ale po to, żeby poznawać jej zabytki i wszystkie interesujące miejsca, których jest tu ogromnie dużo, bo przecież nie da się tego zrobić podczas trzech rajdowych dni.
W niedzielę, w ostatnim dniu rajdu, harcerze wzięli udział we mszy odprawionej specjalnie dla nich w Katedrze Polowej WP, a dla warszawiaków przygotowano spacer śladami Szarych Szeregów, w którym wzięła udział grupa dzieci z Grupy Rekonstrukcyjnej "Radosław" w strojach z okresu powstania warszawskiego. Dzieci te błysnęły nie tylko umundurowaniem, ale także swoją wiedzą historyczną i aktywnością. I za tę aktywność one i ich dowódca Zbigniew Rowiński zostali wyróżnieni i nagrodzeni podczas kończącego rajd uroczystego apelu, który odbył się pod Arsenałem z udziałem najwyższych władz harcerskich, kombatantów ze środowiska Szarych Szeregów, Krzysztofa Skolimowskiego - zastępcy burmistrza Mokotowa i orkiestry wojskowej.
Podsumowując rajd druhna Katarzyna Ziemiańczyk z Płochocina powiedziała mi: - W piątek braliśmy udział w apelu powitalnym. Później instruktorzy wzięli udział w konferencji w Belwederze, a harcerze udali się do swoich baz na zajęcia integracyjne. Konferencja była długa i monotonna, a my mieliśmy stres, że zostawiliśmy naszych podopiecznych bez opieki. Sobotnia gra miejska była tradycyjnie najlepszą i najlepiej przygotowaną częścią rajdu. Ukończenie tego biegu bez większych wpadek sprawiło, że odczuwamy ogromną satysfakcję. I tak po pełnym wrażeń dniu nadeszła długa i nudna niedziela. Apel pożegnalny pod Arsenałem też był długi i nudny, a większość mów była skierowana do harcerzy Hufca Mokotów, a nie do nas - przyjezdnych. Podsumowując: część oficjalna długa i nudna, część nieoficjalna - niezwykle udana.
Dariusz Maciejewski
40. Rajd Arsenał "Efekt"dobiegł końca. Dziękujemy, że razem z nami stworzyliście to wyjątkowe wydarzenie!
Drobne działania mogą mieć znaczący wpływ na nasze otoczenie. Żywimy nadzieje, że nie poprzestaniecie na akcjach przeprowadzonych w ramach zadania przedrajdowego i nadal będziecie dawać świadectwo temu, iż to od nas zależy kształt tego świata.
Jako członkowie sztabu czujemy ogromną satysfakcję z naszej pracy. Staramy się aby z roku na rok rajd upamiętniający rocznicę Akcji pod Arsenałem był dla Was ciekawszy i jeszcze bardziej inspirujący. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jego wyjątkowość kryje się przede wszystkim w ludziach uczestniczących w rajdzie. Podziwiamy Wasz niegasnący zapał i zaangażowanie.
Liczymy na to, że 40. Rajd Arsenał "Efekt" pozostanie w pamięci każdego z Was na długo.
Do zobaczenia za rok!
Czuwaj!
Sztab Rajdu
|
Podejmij misję - "Tylu fanów ilu uczestników" 2010-03-24 Rajd Arsenał jeszcze się nie zakończył, pozostała Wam ostatnia misja.
Misja odbywa się pod kryptonimem "Tylu fanów ilu uczestników". Waszym zadaniem jest zaproponowanie jak największej liczbie ludzi (harcerzy lub nie - zależy od Was) strony Rajdu Arsenał na Facebooku. Naszym celem jest osigniecie liczby 685 fanów - czyli tylu ilu było uczestników z Polski.
|